Spacer z Garmin Alpha 100 cd.

Czas pędzi jak oszalały i czasem trudno go dogonić. Dopiero nieśmiało zakwitała wiosna…
Muszę przyznać, że to nie jest najlepszy czas, aby wędrować z ogarami przez knieję pełną rodzącego się i raczkującego życia – wszelkiego potomstwa naszych braci mniejszych. Byłam tak pełna obaw, że postanowiłam wybrać się w porze, kiedy pobliskie lasy pełne są spacerowiczów, rowerzystów i psiarzy. A wszystko po to, aby nie niepokoić loch prowadzących młode, które zamieszkują ten urokliwy las. Wyruszyłam zatem wraz z odzianym w świeżo naładowaną obrożę TT15 Gniewiczkiem do ulubionego lasu, aby zmierzyć się z większą przestrzenią, sprawdzić jak zachowa się pies i przetestować Garmina Alpha 100 oczywiście.

Dopóki wędrowaliśmy przez obsiane zbożem pole Gniew trzymał się blisko mnie, studiując co chwila psią prasę ukrytą co kilka metrów w trawie. Prawdę mówiąc jak nigdy miałam nadzieję, że pogna gdzieś w dal i zniknie poza zasięgiem mojego wzroku. Okazało się, że to wcale nie jest takie proste, bowiem Gniewiczek funkcjonuje zgodnie z określonymi zasadami – znika głównie w sezonie polowań zbiorowych, zawsze na obcym terenie, nigdy wtedy nie ma na sobie GPS-a i zawsze wtedy, kiedy mam nadzieję na szybkie zakończenie łowów. Dziś jednak przystawał, oglądał się na mnie i generalnie nie szukał przygód. GNIEWICZEK WYSTAWIA, GNIEWICZEK ZAGANIA – informował mnie zabawnym sygnałem odbiornik Alpha 100. Kiedy jednak znaleźliśmy się na granicy lasu odezwał się w nim gen włóczykija i coraz odważniej zwiększał dystans. Poczułam się trochę nieswojo, bo przez ten las przebiega linia kolejowa, zatem byłam przygotowana, że być może będę musiała użyć wobec Gniewiczka co najmniej sygnałów dźwiękowych, aby przywołać go.

Zawołałam jeszcze wciąż bacznie obserwując ekran. Gniewko czekał aż do niego przyjdę.
Zadziałała wyobraźnia. Gdyby to był środek zimy, gdzieś w środku rozległej kniei i gdyby stał zaciekle głosząc przy martwym jeleniu – nie musiałabym lokalizować go metodą na słuch – mogłabym bardzo szybko dotrzeć do miejsca, gdzie pies pilnuje zwierzyny, bo widziałabym dokładnie na ekraniku Alphy 100 jaki dystans dzieli mnie od psa, czy mój czworonożny przyjaciel porusza się, czy też tkwi w jednym miejscu.

Zdarzają się niebezpieczne sytuacje, że pies zaczepi obrożą o gałąź i pozostaje tam unieruchomiony. Tylko urządzenie na miarę Garmina pozwala nam odnaleźć przyjaciela, nawet, jeśli nie szczeka. Warto zatem zaopatrzyć się w nie, jeśli nie jest nam obojętne życie i bezpieczeństwo naszych czworonogów.
Bilans dzisiejszego spaceru z Alphą 100 – siedem kilometrów dla zdrowia i poczucie bezpieczeństwa. Warto!

Monika Starowicz

Monika Starowicz

Na codzień jestem artystką - plakacistką, rysowniczką z Katowic. Kilka lat temu stałam się myśliwą, a na leśne ścieżki zaprowadziły mnie ogary - wspaniałe polskie psy. Wieloletnia praca z ogarami w naturalnym łowisku, obserwowanie ich zachowań, poznawanie ich naturalnych predyspozycji i instynktów są dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Wspólne myśliwskie wyprawy są bardzo ważnym elementem w budowaniu wyjątkowej więzi pomiędzy pracującym psem, a myśliwym. Wspólne łowy to zawsze jest święto, a nowoczesne technologie zapewniają nam bezpieczny wspólny powrót do domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *